|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33
12 630 60 00
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

"Z projektu ustawy o jawności życia publicznego udało się wycofać najgorsze zapisy"

- Po konsultacjach i publicznym wysłuchaniu udało się z projektu ustawy o jawności życia publicznego wycofać najgorsze zapisy - tak zgodnie mówią przedstawiciele fundacji zajmujących się przejrzystością życia publicznego. Jednak w ich ocenie sam projekt daleki jest od doskonałości. Co więcej, sporo kontrowersji wywołują zaledwie 6-dniowe konsultacje.

Posłuchaj rozmowy

fot: PAP/Jakub Kamiński

Zapis rozmowy Jacka Bańki z Piotrem Trudnowskim z Klubu Jagiellońskiego, Bartoszem Kwiatkowskim z Fundacji Frank Bold i Przemysławem Żakiem z Fundacji Stańczyka.

 

Jacek Bańka: Rozpocznijmy od samych 6-dniowych konsultacji. Ten czas wywoływał wiele wątpliwości. Jak panowie tłumaczą ten pośpiech?

Piotr Trudnowski: Problem w tym, że ta ustawa dotyczy także konsultacji publicznych. To pierwszy projekt aktu prawnego rangi ustawowej, który wprowadza do polskiego porządku prawnego konsultacje publiczne. One dotychczas funkcjonują na poziomie regulaminu rady ministrów. To inna hierarchia aktów prawnych. Tutaj jest podniesienie tej instytucji konsultacji do wyższej rangi. Tenże regulamin mówi, ze projekt ustawy powinien być konsultowany co najmniej 21 dni. Można go skracać, ale zalecenia wskazują, że jak proces trwa mniej niż 7 dni to nie wolno tego nazywać konsultacjami publicznymi. W przypadku aktu prawnego, który ma to regulować, skrócono ten czas w sposób niezrozumiały. To pierwszy błąd założycielski tego projektu. Szkoda, że projektodawcy nie chcą dać się przekonać, żeby ten czas przedłużyć. Na poniedziałkowym spotkaniu okazało się, że minister Wąsik, który jest gospodarzem tego projektu, był zadowolony z tych uwag, które spłynęły w ciągu 6 dni. Wiele tych uwag przyjął. Skoro w ciągu 6 dni obywatele zaproponowali wiele zmian, które projektodawca popiera, dlaczego nie chce tego czasu wydłużyć? Jakbyśmy mieli trzy razy dłuższy czas, mógłby być trzy razy lepszy projekt.

 

J.B: Ten projekt został dobrze przedyskutowany, mimo tych 6 dni?

Przemysław Żak: On na razie jest po pierwszej rundzie, która sfaulowała obie strony. Sens spotkania byłby wtedy jakby to było przed złożeniem pisemnych uwag, lub po przeanalizowaniu pisemnych uwag i jest raport z konsultacji. Jest nowy projekt na podstawie uwag i wtedy robimy dyskusję. Zrobienie tego spotkania dwa dni po terminie składania uwag spowodowało, że zrobiło się z tego chaotyczne i nie nagrywane przez KPRM wysłuchanie publiczne.

 

J.B: Co dostaniemy po tym wysłuchaniu publicznym i po 6 dniach konsultacji?

Bartosz Kwiatkowski: Około 100 podmiotów złożyło swoje uwagi. Wiele uwag liczy kilkanaście stron, do uwag były załączniki. Nikt się z tym nie zdążył jeszcze zapoznać. Większość z nas przysyłało je tuż przed północą w piątek. O 11.00 w poniedziałek się spotkaliśmy. Na pewno pracownicy KPRM się z tym nie zapoznali. Czy wyciągną z tego wnioski? Po tym spotkaniu poniedziałkowym, gdzie wiele osób powtarzało swoje uwagi, stanowisko ministra Wąsika było jednoznaczne. Nie da się, może innym razem, wprowadźmy te regulacje na próbę. Ja nie jestem optymistą. Interesuje mnie regulacja lobbingu. Nie widzę nadziei na poprawę projektu.

 

J.B: Zacznijmy od tego, co pewnie się zmieni. To na razie jest obietnica. Ustawodawca rezygnuje z możliwości odmowy udzielania informacji jak to żądanie ma charakter uciążliwy.

P.Ż: To dobra informacja. Ona była podana na początku spotkania. W wyniku uwag kwestia uporczywości i kwestia uzależnienia udzielania informacji od wniesienia opłaty jest wycofana z projektu. Kwestie legislacyjne dotyczące dostępu do informacji publicznej. Jest masa uwag związanych z redakcją tekstu. On nie był pisany przez 10 miesięcy, ale raczej na kolanie. Te kwestie były pominięte na spotkaniu. Kwestie pozytywne to pomysł, żeby zdefiniować informację przetworzoną w ramach ustawy. Jest tu wiele zastrzeżeń. Ta definicja powinna obejmować także kwestię nakładu pracy, żeby się nie okazało, że informacją przetworzoną są informacje, których wytworzenie nie wymaga nakładu pracy. Jest też kwestia jak zbudować przesłankę dostępu do takiej informację. Obecnie jest to szczególna istotność dla interesu publicznego. To neverending story. Nikt tego nie widział, fajnie brzmi. Jak to zostanie dobrze ubrane to bezie to fajna zmiana. Fajną zmianą jest rejestr umów, który będzie obowiązkowy. Ciekawe jest to, że wprowadza się obowiązek podawania informacji o wydatkach dokonywanych przez osoby pełniące funkcje publiczne za pomocą kart płatniczych. To ma być podane w BIP. Brakuje tylko korony, czyli obowiązkowego rejestru wydatków zamówień bagatelnych, które nie są objęte ustawa o zamówieniach publicznych. To do 30 tysięcy euro wartości. To spore pieniądze.

 

J.B: O tym, że projekt jest napisany byle jak pisze Piotr Trudnowski. Zapytajmy o sygnalistów. To budzi sporo kontrowersji. Status sygnalisty nadawany przez śledczych? Co z pracownikiem, który zgłosi i nie dostanie ochrony? Takich pytań jest więcej.

P.T: Problem z tymi konsultacjami i punktami, które zostały uwzględnione polega tez na tym, że fala konsultacji polegała na tym, że projektodawca przyszedł i powiedział, że wycofuje się z najgorszych pomysłów. To dobra metafora tego jak obywatele mogą brać udział w procesie stanowienia prawa. W praktyce obywatel może wpłynąć na decyzję władz jak ona jest skandaliczna i obywatel zacznie tupać i mówić, że to jest złe. Można zrobić awanturę medialna, bić w dzwony. Wtedy jest szansa, że ze złego pomysłu władze się wycofają. Idea konsultacji publicznych nie polega na tym, żeby kasować najgorsze pomysły, ale żeby we współpracy z obywatelami tworzyć dobre pomysły. Tu jest problem. Sygnaliści to instytucja potrzebna. Mówimy o takiej instytucji osób, które pracując w firmie lub organizacji mają wiedzę na temat możliwości istnienia tam pewnych nieprawidłowości. Chodzi o korupcję, nieprzestrzeganie procedur BHP i tym podobne. O takiej instytucji od dawna mówiły organizacje pozarządowe w Polsce. Potrzebujemy ochrony prawnej dla osób, które to robią, żeby nie były traktowane jako donosiciele i żeby pracodawca nie mógł ich potem prześladować. Tu się zgadzamy wszyscy z projektodawcą. Dobrze by było, żeby taka instytucja się pojawiła. Tylko, że w tym projekcie to się sprowadza tylko do działań korupcyjnych. Po drugie chodzi o sytuację, w której prokurator nadaje taki status. Wszystkie instytucje w Polsce zwracały uwagę, że sama prokuratura nie wystarczy. Potrzeba szerszego uwzględniania tego problemu. Pierwszym punktem kontaktu sygnalisty jest kontakt z obejściem przełożonego. Tam ochrona powinna być zapewniona. Gdy mamy do czynienia z decyzją prokuratora… Obywatel idzie, przekaże informacje, prokurator zdecyduje, że przekazał lub nie. Jak prokuratura uzna, że nie to nie będzie żadnej ochrony. Nie będzie realnej ochrony sygnalistów, której potrzebujemy. Oczywiście samo pojawienie się sygnalisty w polskim systemie prawnym jest dobrym kierunkiem, bo pewnie będzie pozwalało na bardziej kompleksowe regulacje. Wiemy jednak, że jak jakieś instytucje się pojawiają w systemie prawnym to potem ciężko jest stworzyć dobrą regulacje. Rządzący pytają jakie regulacje, skoro już to wprowadziliśmy. Co z tego, że wprowadziliście 10% tego co jest potrzebne? Nieważne. Hasło – sygnaliści są odfajkowani – zostaje w głowach dziennikarzy i innych polityków.

 

J.B: Kwestia lobbingu?

B.K: Z lobbingiem jest problem. Ta ustawa wśród swoich celów wymienia walkę z korupcją. Wszystkie tematy, które zostały w niej uregulowane są wiązane z przeciwdziałaniem korupcji. Te tematy w pierwszym rzędzie z korupcją wiele wspólnego nie mają. Oczywiście każdy obszar życia publicznego może się wiązać z korupcją, ale tu mamy pomieszane pojęć. Lobbing=korupcja i musimy coś z tym zrobić. Pierwsza i najgorsza rzecz, jaką tutaj wprowadzamy w tej nowej ustawie… Mamy ustawę lobbingową, jako jeden z nielicznych krajów w Europie. Zaletą tej ustawy jest jednak tylko to, że ona jest. To jedno z najgorszych rozwiązań ws. lobbingu na świecie. Teraz pogarszamy tę regulację. Wycinamy z definicji lobbingu wszystko to, co dzieje się w procesie legislacyjnym przed jego formalnym rozpoczęciem. Jak dzisiaj ktoś przyjdzie do ministra finansów z gotowym projektem ustawy i go przełoży to teoretycznie się o tym dowiemy. Na gruncie nowej ustawy to nie będzie lobbing. Co więcej, wycinamy jedne z najważniejszych organów biorących udział w stanowieniu prawa. Nie mamy objętego ta ustawa prezydenta. TK, KRRiTV i NBP. Mamy fatalne zdefiniowanych lobbystów zawodowych. Obejmujemy tą definicją tylko osoby działające na rzecz osób trzecich, za wynagrodzeniem i na podstawie umów cywilno-prawnych. Ktokolwiek zatrudniony w spółkach skarbu państwa, które lobbują w bardzo dużej skali, zostaje zatrudniony na umowę o pracę i taki lobbysta działa poza kontrola.

 

J.B: W jakim jesteśmy miejscu? Piotr Trudnowski mówił, że może być fatalnie, ale obywatele zaczęli tupać nogami. Jest tylko źle?

P.T: Jesteśmy w takiej sytuacji kiedy najgorsze propozycje zostały wycofane. Mamy pomysł na regulacje w potrzebnym kierunku. Nie do końca się zgadzam z kolegami. Jedna ustawa, taka konstytucja przejrzystości życia publicznego, jest potrzebna, ale to powinno być procedowane bardzo długo. Taki projekt powinien powstawać dwa lata. Obawiam się, że w tym projekcie jest jedna bomba z opóźnionym zapłonem. To rozdział dotyczący kwestii bliskich lobbingowi. Chodzi o jawność w procesie stanowienia prawa. Wprowadzenie tam konsultacji publicznych bez definicji, bez określonych terminów i bez uszczegółowienia może oznaczać, ze przepisy tej ustawy zastąpią regulamin rządu. Po cichu rządzący wycofają się ze zdobyczy procesu konsultacyjnego, które mamy. Jak ktoś chce prowadzić konsultacje krócej niż 21 dni to przynajmniej musi się z tego wytłumaczyć. Na to dotychczas nie zwracaliśmy uwagi, ale być może takich pułapek jest więcej. Przewidywana procedura pracy nad tym projektem nie daje szans na ich poprawę.

P.Ż: Można mówić o jednej ustawie o przejrzystości, ale pod tymi warunkami, o których mówił Piotr. Chodzi o poważne konsultacje. Ja bym nie mówił może o dwóch latach, ale na pewno nie dwa tygodnie. Teraz jakby dobrze się wczytać w tę ustawę, największym beneficjentem są służby. One dostaną wiele informacji, mogą więcej rzeczy robić, mają większe narzędzia do działań antykorupcyjnych. Nie oceniam czy te rozwiązania są dobre, czy złe. Chociażby w temacie sygnalistów. Nie wspomnieliśmy, że tam rozciągnięto pojęcie sygnalisty na przedsiębiorców. Partnerzy biznesowi mogą być traktowani jako sygnaliści. Nie do końca o to chodziło. Zwróciłbym uwagę na NGO-sy, które z perspektywy udziału w procesie legislacyjnym mają nieuregulowaną sytuację. Być może będą obciążone obowiązkami zgłoszeniowymi. W końcu to, o czym wspomniał Piotr jak chodzi o regulamin pracy rady ministrów. Konsultacje publiczne i przesłanki niby obowiązkowego wszczęcia konsultacji, nie są obarczone obowiązkiem, którym są obarczone w regulaminie pracy rady ministrów. Chodzi o obowiązek uzasadnienia dlaczego konsultacji nie będziemy robić. Po tych zmianach to poszło w lepsza stronę, ale trochę w taką stronę, że jest to trochę mniej zmieniane. Dalej jest kilka takich punktów, które nie wiadomo, czy są celowo zrobione, lub to problem w redakcji tekstu. Jak się tego nie dopilnuje to będzie duży problem w praktyce stosowania prawa.

B.K: Podsumuję na przykładzie rejestru umów. Ta ustawa jest bardzo wadliwa. Zawiera kiepskie pomysły, które pewnie wejdą w życie i sprawdzimy, czy one będą działać. Eksperci już wiedza, że one działać nie będą. Zamiast korzystać z doświadczeń Czech i Słowacji, które wprowadziły rejestr umów centralne. Tam są umowy w jednym miejscu, u ans chce się to rozsiać po BIP-ach. Tam umowy są skanowane. U nas trzeba pokazać pewne dane. Tam wprowadzono warunek zawieszający do wykonywania umowy. Jak umowa nie jest jawna to nie wyda się środków publicznych. U nas tego nie ma. Wprowadzamy protezę. Liczymy, że to zadziała. Pewnie będzie jak z ustawą lobbingową, która od 11 lat nie działa. To zmiany na niby. Będzie to trzeba raz jeszcze nowelizować.

63%
37%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 1

krk

Środa, 8 listopada 2017, 15:39

Nie mydlcie oczu ciemnemu ludowi, dobrze wiadomo do czego to wszystko zmierza.

Odpowiedz