|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33
12 630 60 00
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Jerzy Hausner o polskiej gospodarce: "Żadnej katastrofy nie będzie"

- Polski rząd powinien zadbać o mechanizmy, które osłabią nieuniknione spowolnienie polskiej gospodarki - tak uważa prof. Jerzy Hausner z Wydziału Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego. Jednak, jak zaznacza były minister pracy i polityki społecznej, żadnej katastrofy nie będzie.

Posłuchaj rozmowy

fot: RK

Zapis rozmowy Jacka Bańki z prof. Jerzym Hausnerem z Wydziału Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego.

 

Mamy trzykrotnie wyższe niż za poprzednich rządów wydatki socjalne i jednocześnie kwitnącą gospodarkę. Jakie są najbliższe perspektywy dla polskiej gospodarki?

- Na pewno ta krótkookresowa perspektywa jest dobra. Mamy wysokie tempo wzrostu. Ono będzie utrzymane w przyszłym roku. To nie jest zagrożone. Towarzyszy nam dobra koniunktura w skali globalnej. W Europie rok 2016 i obecny to dobre lata dla gospodarki. O koniunkturę nie trzeba się martwić. Należy się zastanowić co zrobić, żeby ją wykorzystać. Koniunktura przychodzi i odchodzi. W gospodarce rynkowej są wahania koniunktury. Teraz jesteśmy na górce, ale będziemy opadać. Co wtedy będziemy robić? Jak coś to trzeba się martwić o brak skutecznych działań, które by rozwiązywały nasze strukturalne problemy, jak brak inwestycji przedsiębiorstw.

 

Wynikające z niewykorzystywanych pieniędzy unijnych?

- Także.

 

Jakie inne rozwiązania?

- Przede wszystkim dzisiaj nacisk przez ekonomistów jest kładziony na niepewność wywołaną przez niejasność prawną. To chaotyczna regulacja gospodarcza i rosnący fiskalizm. Przedsiębiorcy czują zwiększenie obciążeń. Teraz ZUS zmienia interpretację przepisów dotyczących poboru składki, ale także wstecz. Dla małych i średnich przedsiębiorstw to duże obciążenie. Fiskalizm, presja wywierana na egzekwowanie obciążeń jest źródłem niepewności, mimo dobrej koniunktury. Nie ma problemów z dostępem do kredytu bankowego, cena pieniądze jest niska, ale przedsiębiorstwa się wstrzymują z inwestycjami. To problem.

 

Jak można przyspieszyć inwestycje, stymulować je?

- Rząd może pobudzać inwestycje publiczne. Z nimi nie jest najlepiej. Ciągle jest dyskusja na temat zmiany, która miałaby polegać na podporządkowaniu ministerstwa infrastruktury Mateuszowi Morawieckiemu. To wskazuje na niezadowolenie z dynamiki inwestycji centralnych. Nie jest też najlepiej z inwestycjami samorządowymi. To problem braku wykorzystywania pieniędzy unijnych. To się przekłada na to, że przedsiębiorstwa prywatne mają mniejszą liczbę zleceń. Przedsiębiorstwa budowlane wstrzymują się z udziałem w przetargach z dwóch powodów. Brakuje im pracowników. Oni mogą nie wykonać kontraktów. To są straty. Do tego obawiają się wzrostu cen. Widzimy już wzrost cen artykułów przemysłowych. Rosną wynagrodzenia i to szybciej niż wydajność pracy. Przedsiębiorstwa przerzucają koszty w ceny sprzedaży. Najpierw zmniejszały marże, ale to pole jest coraz mniejsze. To są problemy, które nie grożą nam tym, że coś się stanie. Żadnej katastrofy nie będzie. Nasza gospodarka się będzie rozwijała. Nie możemy jednak tylko patrzeć na dzisiaj. Musimy patrzeć do przodu.

 

Wspomniał pan o rynku pracy. Jak tutaj zmieniać sytuację? Napływ pracowników ze wschodu?

- Ten napływ jest faktem. Można dyskutować czy tych pracowników jest milion, czy 800 tysięcy. Cześć osób pracuje w szarej strefie. Powiedzmy, że to kilkaset tysięcy osób. Dobrze, że oni są. Oni wypełniają lukę na rynku pracy. Jednak to są pracownicy mniej wydajni. Bardziej wydajni są Białorusini niż Ukraińcy, ale oni ogólnie są mało wydajni. W gastronomii, hotelarstwie brakuje pracowników. Bierze się tych ze wschodu, ale oni nie są wdrożeni do pewnej kultury organizacji. Wymaga czasu, żeby oni się przestawili. To nie nastąpi od razu. Przedsiębiorstwa płacą mniej, ale wydajność też jest mniejsza. W sumie kosztuje ich to więcej. Stąd gorsze wyniki. W usługach mamy problemy. Są dwa sektory problemowe. To usługi, głównie średnich i małych przedsiębiorstw i budownictwo.

 

Mówi pan o modelu gospodarki o charakterze okrężnym, ekonomii wartości, o tym, że nie tylko zysk, ale też społeczna zmiana jest równie ważna. Mówi pan jednocześnie o efektywności. Ten model gospodarki to także wysoka efektywność?

- Oczywiście na końcu chodzi o ekonomię, ekonomizowanie. Przejdźmy wstecz do historii z zeszłej dekady, do kryzysu. Z czego on wyniknął? Z tego, że banki zarabiały na hossie i na bessie. Tworzyły produkty finansowe, dzięki którym zarabiały. Przerzucały odpowiedzialność na innych. Islandia zbankrutowała, banki się obroniły. One były za duże, żeby upaść. Wszyscy ponieśliśmy konsekwencje tego myślenia krótkookresowego, polegającego na tym, że nie ważne, że dobrze robię, ważne, że zarobię. Chodzi o to, żeby dobrze zarobić, dobrze robiąc. To musi iść w parze. Wtedy gospodarka się rozwija. Dzisiaj nawet jak mamy wysoki wzrost, nie zapewnia nam to jakości życia, ani podtrzymywalności wzrostu. Cieszmy się z wysokiego wzrostu. Pytanie jak długo go podtrzymamy, ale nie sztucznie. Chodzi o wydatki rozwiązujące problemy. Wspomniał pan wysokie wydatki socjalne. Jestem człowiekiem, który odpowiadając za politykę społeczną uważał, że trzeba finansować pozytywną zmianę, aktywizację zawodową ludzi. Nie dawać im zasiłków, ale możliwości. Wtedy to idzie do przodu. Jak będziemy tylko rozdawali pieniądze to ludzie będą pasywni i uzależnieni od tego. Póki mamy pieniądze, będzie to szło. Jak się pojawi spowolnienie gospodarcze to będzie problem. Wydatek wydatkowi nie jest równy. Wydatek rozwiązujący problem to dobra polityka. Taką politykę trzeba wspierać.

 

W ramach ekonomii wartości możemy wskazać konkretne idee i firmy, które przynoszą dobro i jednocześnie zyski?

- Jest kilka przykładów w Polsce. Jednym z nich jest grupa meblowa VOX. Prezes tej firmy nie tylko produkuje ciekawe meble na wysokim poziomie i z dobrym wynikiem, ale on dzisiaj zainicjował też wiele przedsięwzięć projektanckich. Jest szkoła projektantów w Poznaniu. Prezes dzisiaj pobudza jedno z najciekawszych przedsięwzięć uniwersyteckich w Polsce. To Szkoła Wyższa w Psychologii Społecznej. To pierwszy, prywatny uniwersytet humanistyczno-społeczny. On podkreśla, że dla biznesu potrzebni są inżynierowie, ale też artyści i filozofowie. Połączenie tych kompetencji, dobrego działania i tworzenie dobra w postaci zaufania i rozumienia się, tworzy podstawę do wyniku ekonomicznego. Nawet jak ja nie skorzystam z tych projektantów to pomagam polskiej gospodarce. Jak pomagam polskiej gospodarce to pomagam też swojemu biznesowi. Na tym polega myślenie o zwrotności. Świat jest tak zbudowany, że pojawiają się procesy kumulatywne. Okrężność może w nas uderzać. Potem ponosimy konsekwencje, bo tolerujemy zło. Jak go tolerujemy to podważamy podstawę swojego biznesu. Trzeba domagać się od innych uczciwości, wyraźnie sprzyjać egzekwowaniu odpowiedzialności od tych, który czynią zło, na przykład prowadzą nieuczciwą konkurencje. Nawet jak nas to dzisiaj nie dotyczy to nas będzie dotyczyć jutro.

 

To firma-idea. A miasto-idea? Jak to może funkcjonować?

- Podstawą tworzenia dobra jest odpowiedzialność, która polega na tym, że ja ją przyjmuję. Kiedy człowiek przyjmuje odpowiedzialność? Wtedy, gdy sobie uzmysławia konsekwencje swojego działania, gdy ma dość wyobraźni. Trzeba ludziom pomagać rozwijać swoją wyobraźnię. To generalna zasada. Popatrzmy na Kraków. Mamy 60 tysięcy miejsc pracy w centrach biznesowych, które stworzyły globalne koncerny. Cieszmy się z tego. Młodzi mają niezła pracę, rozwijają się. Pamiętajmy jednak, że za 5-10 lat 80% tych stanowisk nie będzie istniało. Tam będą roboty, inne technologiczne rozwiązania. Mamy czekać, że za chwilę nie będzie 60 tysięcy, ale 10 tysięcy miejsc pracy? Poniesiemy straszny uszczerbek. To wyrwa. Poniosą konsekwencje uniwersytety, miasto, my wszyscy. Co ma być potem? Myślmy razem z tymi firmami. Co miałoby się stać, żeby one dalej tutaj działały? Nawet jak będzie mniej miejsc pracy to muszą mieć inne miejsca pracy i powód, żeby tu zostać. Realizujemy program z czternastoma firmami, który jest wspólnym programem dydaktycznym dla tych studentów, którzy chcieliby studiować równocześnie na uczelni i w powiązaniu tymi firmami. 50% zajęć jest na uczelni, 50% w firmie. Pracownicy firmy pomagają nam prowadzić zajęcia na uczelni, nasi pracownicy pomagają im realizować swoje projekty. Taki program, w którym będzie wyraźne wykorzystywanie wiedzy ogólnej do rozwiązywania praktycznych problemów to jest ta metoda uczenia. My nie wiemy jakie kwalifikacje będą potrzebne za 7 lat. One będą takie, jakie my stworzymy. Jak będziemy pasywni to musimy przegrać.

 

W ten sposób dotarliśmy do Open Eyes Economy Summit – ekonomia wartości, firma-idea, miasto-idea to ważne tematy. Na jakie inne pytania uczestnicy będą chcieli znaleźć odpowiedzi?

- Będziemy dyskutowali jak będzie wyglądał przyszły zakład pracy, organizacja gospodarcza, w której będzie wiele robotów. Już wdrażamy sztuczną inteligencję. Jaka będzie rola ludzi? O tym trzeba dzisiaj dyskutować. Amazon ma 230 tysięcy miejsc pracy i ponad 40 tysięcy robotów. W tej firmie jednak ludzie często są traktowani jak roboty. Chodzi o to, żeby było szybciej i efektywniej. Oni są koszarowani w namiotach. Mamy się godzić na taki model gospodarowania? Dla Amazonu to jest dobre. Czy to jest jednak dobre dla świata, dla nas? Na pewno nie wolno nam powiedzieć, że nas to nie dotyczy. Będziemy dyskutować o tym, czy ten model ochrony wartości intelektualnej, który mamy dzisiaj, który sprzyja największym firmom, czyli ochrona patentowa, to jest model, który popieramy? Na niego nie stać wielu start-upów. Może poszukamy innego rozwiązania, które da szansę nam? Nie znaczy to, że mamy być przeciw. Nie możemy jednak przyjmować tego, co inni osiągają, bo oni się z nami nie podzielą. Zmuśmy ich do tego przez to, że będziemy inaczej zarządzali aktywami niematerialnymi w firmie. Nad tym pracuje dr Bartłomiej Biga. On ma bardzo ciekawe propozycje. Przy okazji chcemy wykorzystywać nowoczesną technologię blockchain. Ona pomoże współdzielić własność intelektualną. Będziemy rozmawiać o tym, czy funkcjonowanie banków ma wyglądać tak jak dzisiaj? Ma pan masowe produkty. Jest jak w firmach ubezpieczeniowych. Na wierzchu ma pan wszystko co, z czego pan skorzysta. Potem ma pan małym druczkiem jak pana oskubią. Ten model jest podtrzymywalny? Wiele platform usługowych za chwilę automatycznie będzie wykonywało masę płatności i czynności. To będzie jeszcze tańsze, ale to będzie dotyczyło wyłącznie konsumpcji, nie inwestowania i rozwoju. Jak chcemy inwestowania i rozwoju to musimy mieć instytucje finansowe, które wezmą ryzyko, wejdą z nami w relacje. Jak budować te relacje? Tym musimy zajmować się już teraz.

69%
31%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 1

gosc

Czwartek, 9 listopada 2017, 16:11

Serwerownia + własna elektrownia wodna.

Odpowiedz