|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Jarosław Gowin: "Sztuczna inteligencja to szansa, nie zagrożenie"

W Krakowie po raz trzeci odbywa się kongres Impact poświęcony rozwojowi cyfrowej gospodarki. W tegorocznej edycji wydarzenia uczestniczy ponad 6 tys. naukowców, biznesmenów i polityków. Jednym z przewodnich haseł spotkania jest rozwój sztucznej inteligencji.

Posłuchaj rozmowy

Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z wicepremierem, ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosławem Gowinem.

 

Po tej edycji kongresu Impact cyfrowa gospodarka będzie miała twarz humanoidalnego robota Sophia, który jest dzisiaj przebojem wszystkich spotkań i dyskusji?

- Nie unikniemy takich robotów. Żyjemy w świecie, w którym sztuczna inteligencja się rozszerza. Według szacunków, w ciągu nieco ponad 10 lat, ma świecie ma zniknąć 800 milionów miejsc pracy. Prace wykonają roboty. To jednak szansa, nie zagrożenie. To szansa także dla Polski. Tutaj nie mamy dużego dystansu od najbardziej rozwiniętych krajów świata. Zapowiedziałem dzisiaj, że jesienią zaczynamy pracę nad narodową strategią rozwoju sztucznej inteligencji. Mamy ambicję, żeby być w tej dziedzinie jednym ze światowych liderów.

 

Do czego miałaby działalność takiej rady prowadzić? Wspominał pan, że w tym wyścigu wystartowali najwięksi – USA i Chiny.

- Wiemy, że pod względem potencjału finansowego nie możemy z nimi konkurować. Mamy jednak podobny potencjał intelektualny, naukowy. Polscy informatycy wygrywają światowe olimpiady. Jest coraz więcej małych firm zajmujących się sztuczną inteligencją. Trzeba w tej przestzreni znaleźć polską niszę. Nad tym będę się naradzał z przedsiębiorcami i naukowcami.

 

Twarz tego robota humanoidalnego mam cały czas przed oczyma. To jest źródło niepokoju dla wielu osób. Ta twarz ma nas oswoić z tym, co nieuchronne? Technologa sztucznej inteligencji jest obecna dzisiaj w wielu miejscach. Nawet nie wiemy, że to jest wykorzystywane, gdy kupujemy bilet lotniczy.

- Też czuję się nieswojo, gdy patrzę na twarz robota. Nie jest to przypadek. Są badania, które pokazują, że te roboty humanoidalne, podobne do człowieka, wywołują w nas większy stres niż zwykłe maszyny. Jednak nie ma się czego obawiać. Nie unikniemy tego. To przestrzeń gospodarki, nauki, zmian technologicznych, które ogarniają świat. Po drugie lepiej zdążyć na pociąg, który odjeżdża i pojedzie z wielką szybkością.

 

Jest pan od początku na Impakcie. To już trzecie spotkanie. Zaskoczyło mnie dzisiaj spotkanie z jednym z przedsiębiorców z Los Angeles, który mówił, że 20 lat temu wyjechał na zachodnie wybrzeże USA i założył firmę. Teraz przyjeżdża do Polski szukać ludzi, którzy pomogą mu rozkręcić jego przedsięwzięcie. Mówi, że jest tu dużo entuzjazm i nie ukrywa, że jesteśmy tańsi. To wciąż duża szansa na rozwój sektora cyfrowego?

- Organizatorzy przedstawili mnie jako ojca chrzestnego tego kongresu. Tak nie jest, ale od początku towarzyszę temu. Tutaj można spotkać inwestorów z całego świata. Także naukowców i wynalazców. Jesteśmy tanią siłą i umysłami roboczymi. Młodzi Polacy są kreatywni i odważni. To niezbędne do rozwoju nowych technologii. To jest ryzyko. To nie jest jedyny dowód na nasz potencjał. Tutaj, na krakowskim Impakcie, zawarto wiele porozumień między dużymi spółkami skarbu państwa i młodymi startupami i inwestorami zagranicznymi. To cel – łączenie polskiego potencjału intelektualnego z zagranicznym kapitałem.

 

Dowiedziałem się, że Niemcy byliby zainteresowani przeniesieniem tej imprezy na swój grunt. Jest takie ryzyko, że ta coraz popularniejsza impreza mogłaby opuścić granice Polski i Krakowa?

- Mam nadzieję, że nie. Będę działał, żeby to był wyróżnik Krakowa. Powinno być większe zaangażowanie miasta. Kraków ma wspaniałą markę na świecie, ale trzeba to wspierać. Musimy być zainteresowani w mniejszym stopniu tym, żeby tu przyjeżdżali kibice angielscy na tanie piwo, ale żeby Kraków był miastem wysokiej nauki i kultury.

 

Ten tydzień jest ważny dla pana przede wszystkim z uwagi na finał sejmowych prac nad Konstytucją dla Nauki. Jest pan spokojny, że do końca tygodnia posłowie zagłosują w większości za pana reformą?

- W polityce zawsze jest jakiś procent nieprzewidywalności. Rozmawiałem wczoraj z prezesem Kaczyńskim. On podtrzymuje poparcie. On przekona posłów PiS, którzy do tej pory mieli zastrzeżenia. Liczę, że ponad podziałami poprze ten dobry projekt także część opozycji.

 

Jak pan ocenia głosy, które pobrzmiewają od kilku dni? Część studentów i pracowników naukowych mówi, że ta ustawa jest zła i powinna być zmieniona, lub odrzucona. Ich zdaniem brakowało należytych konsultacji w tej sprawie.

- Uśmiecham się. We wrześniu ubiegłego roku spotkaliśmy się na Narodowym Kongresie Nauki. To było zwieńczenie setek spotkań i konsultacji wokół tego projektu. Wtedy było 3000 naukowców, studentów, doktorantów. Każdy mógł zabrać głos. Ja inaczej pojmuję demokrację niż grupki studentów. To promil. Samorządy studenckie, które reprezentują dziesiątki tysięcy studentów AGH i UJ, odcinają się od protestów i popierają moją ustawę. Nie można ulegać dyktatowi mniejszości. Demokracja zakłada dialog i decyzję większości. Wierzę, że w piątek takie decyzje zostaną podjęte.

 

Czyli mogę wnosić, że z przedstawicielami protestujących studentów się pan nie spotka?

- Był czas dialogu, konsultacji. Teraz jest czas decyzji. W piątek zabierze głos reprezentant narodu, czyli Sejm.

 

Będzie jeszcze seria kilkudziesięciu poprawek, które pan zaproponuje w drugim czytaniu. Wśród nich bezie ta, która znacząco przemodeluje kształt rady uczelni. To ciało się miało w większości składać z osób spoza składu akademii. Ostatecznie ma być w większości skład uczelniany. Nie będzie to powielanie roli senatu? Nie narusza to ideowego zrębu ustawy?

- Nie narusza zrębu ustawy. Nie jest tak, że ustawa narzuci jedno rozwiązanie, że ma być większość osób z uczelni. Damy taką możliwość. Nie dziwię się oporom środowiska akademickiego przed takim organem z zewnątrz. Identyczne opory były w innych krajach, gdzie te rady są wprowadzane. Jak się spotkamy na piątym, siódmym i dziesiątym Impakcie, powiemy, że reforma przynosi wielkie korzyści całej Polsce.

 

Będziemy mogli już mówić o pierwszych jej efektach? Liczy pan na to, że 1 października tego roku ustawa wejdzie w życie.

- Pierwsze efekty moich reform już są widoczne. W ubiegłym tygodniu ukazał się prestiżowy raport uczelni. Po raz pierwszy w najlepszym tysiącu uczelni świata znalazło się aż 14 polskich uczelni,w tym 5 nowych. To dowód, że dzięki moim reformom podnosi się poziom nie tylko UJ, AGH i UW, ale też kolejnych uczelni. W tym tysiącu jest też Politechnika Krakowska.

 

Wczoraj prezydent Andrzej Duda zaproponował 15 zagadnień, które mają być zaproszeniem do dyskusji co do tego ile i jakich pytań miałoby znaleźć się w referendum konsultacyjnym ws. nowej konstytucji. Jak pan do tych propozycji się odnosi?

- Najpierw muszą się zebrać gremia reprezentujące moja partię. Przeanalizujemy pytania i zajmiemy stanowisko. Niektóre pytania wydają mi się zbyt ogólne, ale referendum jest potrzebne. Byłem przewodniczącym komisji konstytucyjnej. Znam ułomności obecnej konstytucji. Dobrze, że taka inicjatywa jest. Pytania będą jeszcze przedmiotem dyskusji i namysłu.

 

Pana zdaniem wpisanie do konstytucji takich zagadnień jak 500+, wieku emerytalnego, kwestii członkostwa Polski w UE i NATO to dobry kierunek?

- Jeśli chodzi o członkostwo w UE to ono jest właściwie potwierdzone w obecnej konstytucji. Brakuje tam rozdziału dotyczącego relacji UE i Polski. Przy wieku emerytalnym można zadać pytanie, ale ja zagłosuję przeciwko temu w referendum. Świat się rozwija, rozwija się medycyna. Żyjemy coraz dłużej. Za kilkanaście lat, kilkadziesiąt wiek emerytalny będzie wyższy. To dobrze. To będzie oznaczało, że żyjemy dłużej, dłużej jesteśmy sprawni i chcemy cieszyć się tą radością, jaką jest praca.

 

Wizja podniesienia wieku emerytalnego może wywołać ciarki na plecach wielu osób.

- Powiedziałem, że to za kilkadziesiąt lat. Jakbyśmy rozmawiali 30 lat temu to średni wiek życia mężczyzn wynosił 60-kilka lat. Teraz zbliżamy się do 80 lat. Za 20 lat średnia tego wieku się zbliży do 90 lat. W ślad za tym pójdą zmiany systemu ubezpieczeń społecznych, polityki rodzinnej. Trzeba widzieć w tym szansę, nie zagrożenie.

3%
97%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 8

słuchacz

Piątek, 15 czerwca 2018, 07:22

To dzięki sztucznej inteligencji będzie szansa na całkowite wyeliminowanie nierobów polityków , jest szansa że nie będzie brania łapówek i kłamania przed wyborami . A swoją drogą jak roboty mają zastępować ludzi to po co 500+ na nic ci ludzie nie będą potrzebni , chyba że jako menele

Odpowiedz

waweldragon

Czwartek, 14 czerwca 2018, 11:57

Czy Pan Gowin jest za rozwojem SI tylko się nie cieszył? czy na odwrót? bo sam już nie wiem...

Odpowiedz

szok

Czwartek, 14 czerwca 2018, 11:25

Reforma Gowina się kupy nie trzyma

Odpowiedz

JAREK

Środa, 13 czerwca 2018, 21:31

I POWIEDZIAŁ TO BIUROKRATA KTÓRY NIE MA POJĘCIA O NICZYM, ŻE LUDZIE GŁOSUJĄ NA TAKIE INDYWIDUA TO JEST PRZYKRE

Odpowiedz

AI

Środa, 13 czerwca 2018, 19:48

Sztuczna inteligencja jest lepsza od naturalnej głupoty.

Odpowiedz

Robert

Środa, 13 czerwca 2018, 17:35

Gowin jesteś klasycznym karierowiczem bez kręgosłupa moralnego czyli najgorszy z możliwych ....

Odpowiedz

to był k.... zamach

Środa, 13 czerwca 2018, 14:37

wyjątkowa kreatura

Odpowiedz

stop

Środa, 13 czerwca 2018, 14:33

Wicepremier Gowin zamiast uśmiechów politowania dla naukowców i studentów, protestujących przeciw nadal fatalnemu projektowi "Konstytucji dla Nauki" (co za nazwa?!) powinien się zatrzymać i sam siebie z pokorą zapytać: a jednak może bardzo się mylę? Protestujący to nie promil czy garstka środowiska lecz grupa osób najbardziej świadomych, odważnych, aktywnych. Na podnoszone przez krytyków KdN miażdżące argumenty ani p.Gowin ani jego urzędnicy nie byli w stanie do dzisiaj nic merytorycznego odpowiedzieć. Oczywiście poza powtarzanymi do znudzenia "zaklęciami", bez żadnego pokrycia w treści projektu, o rzekomo prodemokratycznym dla ustroju uczelni, projakościowym dla polskiej nauki i dydaktyki a także prorozwojowym dla Polski regionalnej charakterze "Konstytucji dla Nauki". Panie Premierze, skoro tak zobowiązująco nazwał Pan swój projekt (konstytucja), to czy nie powinien on zostać przyjęty w atmosferze zgody, wzajemnego szacunku i możliwie najszerszego konsensu? Żeby się kiedyś nie okazało, że była to tylko próba (oby nieudana) zamachu na polską naukę.

Odpowiedz