|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Jaka będzie polityka międzynarodowa gabinetu Mateusza Morawieckiego?

Głębokie zmiany w rządzie Mateusza Morawieckiego to także sygnał dla Brukseli, że nasza polityka europejska będzie odtąd bardziej elastyczna - tak uważa dr Łukasz Stach, politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego. Wczoraj wieczorem szef polskiego rządu rozmawiał m.in. o sprawach praworządności z przewodniczącym Komisji Europejskiej - kolejne spotkanie zaplanowano na luty.

Posłuchaj rozmowy

fot: RK

Zapis rozmowy Jacka Bańki z dr. Łukaszem Stachem, politologiem z Uniwersytetu Pedagogicznego.

 

Głęboka rekonstrukcja rządu Mateusza Morawieckiego to może być punkt zwrotny w naszych dyskusjach z Brukselą, związanych z praworządnością i kryzysem migracyjnym?

- Czy to będzie punkt zwrotny? Pewnie nie. Stanowisko Polski w tych dwóch kwestiach zostało niezmienne. Polska dalej będzie prowadzić politykę „zero migracji”. Nasz rząd podtrzymuje stanowisko, że należy pomagać na miejscu, jest przeciwny rozdzielaniu przymusowych kwot relokacji. Co do wymiaru sprawiedliwości, rząd PiS też jest konsekwentny. Premier Morawiecki ostatnio przedstawił polskie stanowisko. Jest rozbieżność interesów, ale wymiana kilku ministrów to sygnał dla Brukseli, że ta polityka może być bardziej elastyczna. Premier też jest lepiej rozpoznawalny na salonach niż Beata Szydło.

 

To może być pretekst do powolnego wygaszania tego sporu?

- Tak. To może być nowy początek w dialogu między Polską i KE. To może spowodować złagodzenie sporu. Pierwsze sygnały były już przed. Retoryka rządu Beaty Szydło była wojownicza. Premier Morawiecki mówi o dialogu i porozumieniu. Z Komisji Europejskiej też padły stwierdzenia, że sankcje nie są najlepszym pomysłem, a Polska powinna prowadzić dialog z Komisją i odwrotnie. Wojownicza retoryka firmowana przez pana Timmermansa też osłabła.

 

Może biorąc pod uwagę budżet europejski liczony od roku 2020, o którym już wiemy, że spora jego część będzie przeznaczana na kryzys migracyjny, te same zadania nie sprawią, że ucierpi polityka spójności i Polska?

- Już wiemy, że niezbędne będą cięcia w funduszach spójności, o ile UE chce realizować inne zadania. Nawet budżet UE nie jest z gumy. Jak UE chce działać na polu polityki migracyjnej, musi zwiększyć finansowanie tego. Do tej pory budżet Frontexu był śmiesznie mały. Będą przetasowania finansowe. Mogą one dotknąć funduszy spójności. Dawno temu już było wiadomo, że finanse w nowej perspektywie dla Polski będą mniejsze. Wynika to z faktu, że Polska dogania kraje Europy zachodniej pod kątem PKB per capita. Luka się zmniejsza. Łączenie kwestii praworządności imigracyjnej z budżetem jest karkołomne. Budżet UE rządzi się innymi prawami. On jest pochodną siły ekonomicznej każdego państwa. Państwa biedne dostają więcej, bogate więcej płacą. Czy to ma związek z praworządnością i migracją? Nawet na gruncie prawa UE nie byłoby łatwo to wykazać.

 

Zatem zapowiedź kolejnego spotkania Mateusza Morawieckiego z Jeanem-Cleaudem Junckerem w związku z budżetem i sprawami związanymi z praworządnością i kryzysem migracyjnym to może być kolejny krok do odchodzenia od retoryki, w której jednym z najważniejszych argumentów są kłopoty przy dialogu związanym z nowym budżetem unijnym od roku 2020?

- Byłby to pożądany kierunek. Polska potrzebuje UE. Unia też powinna być zainteresowana utrzymaniem Polski w swojej orbicie. Jesteśmy najważniejszym krajem Europy środkowowschodniej. Nasze położenie geopolityczne jest bardzo istotne dla Niemiec. Problem dotyczy tego, że pieniądze z UE często przysłaniają nam inne korzyści wynikające z członkostwa. O funduszach jest łatwo mówić, bo to widzimy. Widzimy te tabliczki. Największą korzyścią dla Polski jest jednak dostęp do unijnego rynku. Pobudziło to eksport Polski i dostęp do Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Co zauważył premier Morawiecki, na tym polu są działania dużych krajów, żeby ograniczyć działanie polskich firm. Dużo mówiło się o dyrektywie związanej z pracownikami delegowanymi. To uderza w polski transport. To realne problemy. Hasło praworządności jest obecne. Jest spór w sferze wartości. Co oznacza praworządność? Jak ją zdefiniować? Formuły na praworządność w różnych krajach są inne. Rząd podtrzymuje swoje stanowisko. Komisja Europejska dopiero wszczęła procedurę. Ona zostanie zakończona sukcesem? Wątpię. Wygaszenie sporu i przeniesienie go na poziom rozwiązania wielu problemów w relacjach Polska-UE jest pożądane. Ku temu trzeba dążyć. Zaostrzanie sporu nie leży w interesie obu stron. UE to nie jest bezpieczna wyspa na światowym oceanie. Jej fundamenty są teraz zagrożone.

 

Wróćmy do zmiany w rządzie premiera Morawieckiego. Jakie będą zadania nowego szefa MSZ, profesora Czaputowicza?

- Nawet zmiana w zakresie metod dialogu jest pożądana. Żadna strona nie lubi być pouczana. Do tej pory tak było. Spokojny dialog pozwoli wyciszyć spór. To ułatwi znalezienie kompromisu. Minister spraw zagranicznych realizuje politykę rządu. Trudno oczekiwać od ekipy Mateusza Morawieckiego, która jest ciągle ekipą PiS, że zmieni wektor polityki unijnej z pozycji kraju głoszącego hasła Unii jako zbioru suwerennych państw i przejdzie na pozycje federalistyczne. Ta zmiana mogłaby wywrócić pozycję PiS na polskim rynku. Minister będzie realizował politykę, która zostanie zmodyfikowana. Nie będzie to jednak rewolucja. Z jednej strony były niepotrzebne wypowiedzi płynące z polskiego podwórka w stronę centrum decyzyjnego w Brukseli. Teraz można to zmienić i poszukać rozwiązania problemów, które stoją przed KE, UE i suwerennym państwem, jakim jest Polska.

 

Jaki może mieć wymiar nieobecność ministra Szyszki w rządzie, w kontekście podnoszonej w Brukseli sprawy Puszczy Białowieskiej?

- Ma to wymiar propagandowy wskazujący, że przynajmniej jeden front sporu z Brukselą może zostać zamknięty. Minister Szyszko wykazywał się uporem w tej kwestii. Może nowy minister zmodyfikuje to stanowisko. Sam spór ma charakter trzeciorzędny, ale emocje się nagromadziły.

 

W polskim rządzie jest rewolucja. Rewolucja będzie w stosunkach z Brukselą?

- Nie. To może być modyfikacja kursu, ale nie będzie to rewolucja. PiS ma jasną wizję Polski w UE. To się kłóci z podejściem części elit brukselskich, które chcą budować państwo federalne. To stoi w sprzeczności z naszym stanowiskiem. Do tego są spory związane z praworządnością, kryzysem migracyjnym, polityką klimatyczną, niektórymi rozwiązaniami z zakresu ekonomii. Lista rozbieżności jest. Zawsze jednak jest agenda punktów, gdzie interesy państw narodowych i Unii są rozbieżne. Po to są instytucje unijne, żeby to rozwiązać. Odejście kilku ministrów, którzy byli eurosceptykami, jest sygnałem dla Brukseli, że Polska pragnie dialogu. On będzie jednak toczony w ramach wykreślonych przez politykę rządu. Tutaj rewolucji nie należy się spodziewać.

0%
0%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 0