|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33
12 630 60 00
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Jacek Krupa: Reklamy wzdłuż zakopianki przeczą estetyce i są niebezpieczne

Władze Małopolski, wraz z gminami leżącymi wzdłuż zakopianki, chcą usunąć wszystkie bilboardy na trasie z Krakowa do Zakopanego. Chodzi przede wszystkim o to, by odsłonić naturalne piękno regionu, który teraz szpecą reklamy i szyldy. Jednocześnie małopolscy samorządowcy chcą zaangażować najlepszych lokalnych producentów we wspólne działania na rzecz promocji regionu.

Posłuchaj rozmowy

fot: M. Bartkowicz

Zapis rozmowy Jacka Bańki z marszałkiem Małopolski, Jackiem Krupą.

 

W jaki sposób niechciane reklamy można usunąć z okolic zakopianki? Na mocy jakiego prawa?

- Nie tylko można. My musimy je usunąć. To co się stało wzdłuż zakopianki przeczy estetyce i jest niebezpieczne. Nasz projekt nazywa się Montevideo. Góry trzeba odsłonić. To wstyd. Narzędzia mają gminy. One mogą podjąć uchwały, w których ustalą zasady lokowania reklam wzdłuż dróg. Udało się namówić gminy.

 

Wszystkie?

- Wzdłuż zakopianki od Krakowa do Zakopanego jest 10 gmin. Z dwoma mamy problem. To kwestia czasu i przekonania tych kolegów przez ich kolegów, żeby nie wyłamywali się z grupy. Sprawa jest tego warta.

 

Rozumiem, że wszystko na mocy ustawy krajobrazowej. Ona daje samorządom narzędzie polegające na pobieraniu opłat z nośników reklamowych. Tym samym pozbawiacie się możliwości dodatkowych wpływów?

- My namawiamy gminy do rezygnacji wzdłuż zakopianki. To wyjątkowa droga. Gminy powinny robić wszystko, żeby zlikwidować to, co jest. Z tym będzie problem. Konstrukcje tych reklam zostały nieraz porzucone, są stare szmaty. Koszmar. Pozornie jest to proste, w praktyce będzie dużo zachodu. Wiele zależy od determinacji kolegów i koleżanek z gmin. Samorząd zawsze był racjonalny. Wierze, że to wygra. Jak wiele dochodów te gminy czerpią z turystyki? To oni domagają się likwidacji tego bałaganu. Oni nie chcą oglądać reklam operacji plastycznych. Oni chcą napawać się widokami.

 

Osiem z dziesięciu gmin zdeklarowało się, że usuną reklamy. Kiedy reklamy znikną?

- Odpowiednie uchwały zostaną podjęte do końca roku. One zaczną obowiązywać od początku 2018 roku. Trzeba czasu. Nowe reklamy nie będą stawiane. Trzeba czasu na usunięcie już istniejących. To wymaga determinacji. Niektóre konstrukcje są porzucone. Trzeba się zastanowić jak działać z właścicielami gruntów. Własność to nie tylko prawo, ale też obowiązek. Jak ktoś przez wiele lat pobierał pieniądze i na niego spada obowiązek usunięcia tego, to musi się wywiązać. Można szukać kompromisów. Może czasowe obniżenie podatku od nieruchomości, ale obowiązek będzie na właścicielu.

 

Które dwie gminy odmawiają współpracy?

- Nie chce stygmatyzować. One nie odmówiły, ale nie przystąpiły do projektu. To różnica. Spotykaliśmy się. Rozumiem. Wszędzie są uwarunkowania lokalne. To wywołuje napięcia. To kwestia rozmowy, argumentów i narzędzi, które przekonają rady tych gmin do bycia solidarnym z innymi gminami.

 

Druga sprawa to projekt Made in Małopolska. Tak to ma wyglądać, że za to, iż przedsiębiorca umieszcza na swoim produkcie logo Małopolski, daje swoje logo Małopolsce?

- W dużym uproszczeniu. Chodzi o budowę marki Małopolski i firm przez pozytywne sprzężenie zwrotne. Marka Małopolski rośnie. Ona jest znana w kraju i poza granicami. Małopolska ma tytuł Europejskiego Regionu Przedsiębiorczości. To walor. Mamy wiele świetnych firm, które już się przebiły na wielu rynkach. Możemy razem budować potęgę Małopolski.


To jest najprostsze działanie. Szersza współpraca w promowaniu marki jakby mogła wyglądać?

- To jest udostępnianie sobie znaków, ale nie tylko. Nie można generalizować, że w przypadku każdej firmy będzie tak samo. To różne rynki. To wymaga każdorazowo zastanowienia się nad danym przypadkiem. To kwestia określenia ile tej marki, ile tej marki, hasła. Znak graficzny jest. Nie odkrywamy Ameryki. W krajach zachodnich wiele regionów prowadzi takie działania. Dobre praktyki są. My proponujemy swoje rozwiązania.

 

Widziałem w Toskanii w regionie Valdarno na projektach reklamowych Stinga, który reklamuje ten region i zachęca do odwiedzin. Może nie tylko firmy, ale też artyści?

- Oczywiście. Dla wielu nabywców nie jest nieistotne, gdzie dany produkt został wyprodukowany. Nie chodzi tylko o wybory spożywcze. Jest gama serów przyporządkowana do regionów. Dotyczy to nawet wyrobów tekstylnych. Nabywca się interesuje, czy ta koszulka nie jest wykonana w miejscu, gdzie wykorzystuje się dzieci. Czasem nabywca chce zjeść czekoladę wyprodukowaną w danych górach. To ma duże znaczenie dla konsumenta. To może decydować o przewadze konkurencyjnej.

 

Czyli wszystkie ręce na pokład w promowaniu Małopolski?

- Tak. Małopolska jest wspólnym dobrem. To nas dźwiga do góry.

86%
14%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 0