|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33
12 630 60 00
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

"Mieszkańcy posiadający mniejsze dzieci poczuli się zastraszeni"

"Pasuje tu aż nagłówek - "Dzieci nie mogą odzywać, bo rodzina straci dach nad głową" (...). Dzieci grające pod blokiem przez godzinę w piłkę albo jeżdżące na rowerze w okół bloku nie zachowują się ani rażąco ani nie utrudniają korzystania z lokali" - pisze słuchaczka Radia Kraków.

Zdjęcie słuchaczki Radia Kraków - z ogłoszenia, które wywieszono na klatce

Jako lokator jednego z mieszkań znalazłam takie ogłoszenie na klatce schodowej. Zadzwoniłamdo spółdzielni i dowiedziałam się, iż jest to odpowiedź na pismo podpisane przez kilka osób. Na osiedlu mieszka 120 rodzin, ponad połowa ma dzieci, część może je mieć wkrótce. Dzieci nie zakłócają odpoczynku nocnego, o którym mówi kodeks cywilny.

Spółdzielnia powołuje się również na taki zapis: "Art. 13. 1. Jeżeli lokator wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku, inny lokator lub właściciel innego lokalu w tym budynku może wytoczyć powództwo o rozwiązanie przez sąd stosunku prawnego uprawniającego do używania lokalu i nakazanie jego opróżnienia" (jest to z ustawy z czerwca 2001 roku).

W piśmie dowiadujemy się, iż dzieci całe dnie grają w piłkę i uniemożliwiają odpoczynek lokatorom (wybranej grupie). Mieszkam na osiedlu 15 lat, mam 11-letniego syna, do którego raczej się to nie odnosi, ale mieszkańcy posiadający mniejsze dzieci poczuli się zastraszeni. Pasuje tu aż nagłówek - "Dzieci nie mogą odzywać, bo rodzina straci dach nad głową". Zapytałam również spółdzielni, czy nie mogła odpisać pismem na pismo, bo nikt nie każe im - jak to dziś powiedzieli "olewać" pism - ale powołać się na nie tylko przepisy, ale własne doświadczenie życiowe.

Dzieci grające pod blokiem przez godzinę w piłkę albo jeżdżące na rowerze w okół bloku nie zachowują się ani rażąco, ani nie utrudniają korzystania z lokali. Łatwiej uderzyć w karnych lokatorów, z czynszów których utrzymywana jest spółdzielnia. Przez 2 lata nie byli w stanie się pozbyć pijaków - niszczących mienie, kradnących prąd, zastraszających innych. A tu garstce innych dali się ponieść, by uderzyć w większość. Jako redaktor portalu dla rodziców oraz mieszkaniec tego osiedla i matka nie mogę się na to zgodzić.

 

Imię i nazwisko do wiadomości redakcji Radia Kraków

 

 

Przypominamy: materiał został nadesłany przez słuchacza. Chcesz się podzielić jakąś informacją? Zobaczyłeś coś ciekawego dotyczącego Krakowa, Małopolski i mieszkańców naszego regionu? Tu możesz skorzystać z naszego formularza

Czekamy też na wiadomości na nr 500 202 323 i 4080

67%
33%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 27

Adam

Piątek, 8 września 2017, 13:12

@Katarzyna

Jak się już wyprowadzisz to Twoje dzieci będą się darły w błogiej wiejskiej ciszy.

Odpowiedz

St

Piątek, 8 września 2017, 08:38

@Katarzyna

Oczywiscie jak bedziesz mial swoje dzieci to je zaknebluj.Zenujace.

Odpowiedz

Katarzyna

Środa, 6 września 2017, 20:09

@Michał

Co ty piszesz człowieku? Starsze osoby są nienormalne, normalne są rodziny z dziećmi? Mieszkam w przedwojennej kamienicy a mój narzeczony na osiedlu. Nie jestem w stanie go odwiedzać, bo ryk wrzeszczących dzieci jest taki, że można oszaleć, nie mówiąc o słownictwie jakiego używają. A narzeczony nie mieszka na jakimś kibolskim osiedlu, tylko w centrum miasta! Natomiast i koło mnie i koło niego ludzie zbierają odchody po swoich psach. Uciążliwe są wyłącznie dzieci i pijaki. Na szczęście kończymy budować dom i mam nadzieję, że będziemy mieć święty spokój.

Odpowiedz

Michał

Środa, 6 września 2017, 19:57

U mnie na osiedlu są takie pomysły. Psa na trawę na kupkę owszem można komuś pod oknem wyprowadzić. Ale dziecka z piłką nie wolno - bo depcze trawę i hałasuje. Starsi ludzie są sfrustrowani i próbują utrudnić życie normalnym rodzinom. Jak ja mam źle bo jestem stary, to niech i oni mają źle - ograniczmy im trochę swobodę. Takie głupoty

Odpowiedz

Jan

Środa, 6 września 2017, 17:33

@Michał

Może lepiej zaproponuj zeby wystrzelac tych którzy chca trochę spokoju w domowym zaciszu a przydrożne dzieciaki niech robia co chcą

Odpowiedz

Michał

Środa, 6 września 2017, 12:12

Dajcie tym dzieciom tablety, smartfony i internety a będą siedzieć i nie będą hałasować. A jak dzieciaki hałasują to dzwońcie do opieki społecznej. Rodzicom zabiorą prawa, dzieci do domu dziecka i będziecie mieli cisze na osiedlu. Jeśli ktoś chce ciszy niech jedzie na wieś. Natura dzieci jest taka, że muszą się wyszaleć. Każdy z tych narzekających też był dzieckiem, albo jego dzieci też biegały i darły ryja. Staruszkowie pragnący ciszy. Ogarnijcie się trochę

Odpowiedz

Michał

Środa, 6 września 2017, 10:54

@Piotr

A moze dziadek z babcią by poszedł pod okno pograć z dziecmi? Przecież też mu wolno, też może się wyszaleć a nie tylko wyżalać...

Odpowiedz

ttt

Sobota, 2 września 2017, 11:42

@sąsiadka

Brawo sąsiadko & brawo maruderze! Każdemu potrzeba kultury osobistej wynikającej m. in. z dobrego wychowania i późniejszej dbałości o samorozwój; i małym i dużym. Dorośli w swojej naturalnej aktywności potrzebują też chwil wypoczynku i spokoju bez agresywnego jazgotu.

Odpowiedz

ttt

Sobota, 2 września 2017, 11:35

@stary_maruder

Brawo maruderze! Każdemu potrzeba kultury osobistej wynikającej m. in. z dobrego wychowania i późniejszej dbałości o samorozwój; i małym i dużym. Dorośli w swojej naturalnej aktywności potrzebują też chwil wypoczynku i spokoju bez agresywnego jazgotu.

Odpowiedz

stary_maruder

Sobota, 2 września 2017, 09:45

@m

Tia... cieszyć się z beztroski i radości. I tak dzień w dzień. Dorośli ludzie a zapominają, że nie mieszkają już w akademiku. Pewnie, że każdy może się napić i zaśpiewać, zrobić grilla, puścić głośno muzykę i otwierać okno, żeby się tą radością podzielić z całym osiedlem, dziecko się zadrzeć na podwórku a pies poszczekać. Każdy się może zapomnieć i taką ma naturę. To nie jest problem. Problemem jest to, że takie zachowania systemem ciągłym sprawcy (w przypadku dzieci i piesków rodzice i właściciele) często uważają za cudowną normę, którą wszyscy mają obowiązek tolerować, bo to przecież mój pies, moje dziecko a każdy kiedyś był dzieckiem i każdy ma prawo się napić. A to, że komuś to może przeszkadzać to ekstremum i ponuractwo. I tak granica tolerancji się przesuwa w kierunku akceptacji (już nie tolerancji) bezmyślności i buractwa. Proponuję chwilę refleksji w jakim kierunku to zmierza, także w sensie społecznym i ewolucyjnym.

Odpowiedz

wujek dobra rada

Piątek, 1 września 2017, 22:29

@m

Uśmiechnij się mając pod opieką dwoje ciężko chorych rodziców - 90 i 93 lata - którzy maja pod oknami plac zabaw. Na osiedlu sami starsi i bardzo starsi ludzie. Dzieci wrzeszczą, rodzice nie zwracają na to uwagi , bo też wrzeszczą. Jedni i drudzy używają plugawego języka, do którego moi rodzice - emerytowani nauczyciele akademiccy - nie sa przyzwyczajeni i nie przyzwyczaja sie już w tym wieku. No i co mi radzisz? Myśleli, że komuna sie skończyła w 89 roku, ale odradza sie radośnie...

Odpowiedz

m

Piątek, 1 września 2017, 21:21

Te pretensje o zabawy pod oknami i część komentarzy tutaj obrazują doskonale ponuractwo Polaków - to paranoja, by mieć za złe, że dzieci się bawią na osiedlu! Zamiast się cieszyć z ich beztroski i radości malkontenci szukają problemów. Brak tolerancji i niechęć do innych - oto nasz naród. Uśmiechnijcie się ludzie!

Odpowiedz

Piątek, 1 września 2017, 20:04

@Piotr

To mam do Pana pytanie, jako dziecko gdzie Pan bawił się z kolegami? Jak nie pod oknem sąsiadów, to gdzie?? Bo ja pamiętam, że jako dziecko bawiliśmy się pod oknami, na boisku. I tak wyszalec też się musieliśmy i jakoś na ludzi wyszliśmy. Uważam, że moje dzieciństwo było piękne, bo ja jako dziecko mogłam wyjść, pobawić się, skakać w gumę, rysować kredą. A nasz dozorca budynku ( bobw tedy domofonow nie bylo) robił nam dzieciom ślizgawkę na boisku.

Odpowiedz

stary_maruder

Piątek, 1 września 2017, 19:54

@Brydzia

Co nie zmienia faktu, że chamstwo pozostaje chamstwem. Do dzieciaków i kundli w sumie mam mniejsze pretensje, bo jaki pan, taki pies itd. (gnojka kanarek wszakże nie wychował). Dzicz to dzicz. I tyle. Nie wiem, dlaczego się Pani oburza i bierze moje uwagi personalnie, skoro deklaratywnie Pani dziecko się tak nie zachowuje a piesek tym bardziej. Nie trzeba schodzić do podziemia - wystarczy odrobina empatii i rozsądku.

Odpowiedz

Zuza

Piątek, 1 września 2017, 18:23

Może mozna by "zastraszonej" pani uswiadomic ze wszyscy ludzie maja prawo do normalnego życia nie tylko Ci z dziecmi. I ze sa inne formy zeby dziecko moglo sie wyszalec a nie u sasiada pod oknem

Odpowiedz

Piotr

Piątek, 1 września 2017, 17:27

Niw wiem dlaczego lansuje sie poglad że dziecku wszystko wolno. Dzis grac sasiadowi pod oknem. Jutro moze pomalowac sciane w bloku a po jutrze pewnie pobic kolege bo przecież dziecko musi sie wyszalec. Do kad zmierza ten swiat?

Odpowiedz

Kaasiaa

Piątek, 1 września 2017, 12:48

@Aga45

Odpowiem, że paradoksalnie może Pani w ten sposób zrobić dziecku krzywdę. Wyrośnie z tego dziecka dziewczynka, potem kobieta, która swoją empatią i musem zadowalania innych zapomni o sobie w przyszłości. Wiem co mówię, ja też byłam tak wychowywana i do dzisiaj stawiam potrzeby całej mojej rodziny i innych, nawet nieznajomych, ponad siebie.... Dziwne, że cała reszta też stawia swoje potrzeby ponad moje.... To nie jest odosobniony przypadek, ale pokłosie "dobrego" wychowania. Przykre to ale prawdziwe... życie jest brutalne...

Odpowiedz

Brydzia

Piątek, 1 września 2017, 12:21

@Aga45

Aga, ale to nie chodzi o dzieci głośne w bloku i hałasujące za ścianą, ale dzieci które są na zewnątrz- grają w piłkę czy jeżdżą na rowerze. Oczywiście nie wyobrażam sobie jak ktoś stale krzyczy za ścianą, ale piszemy o dzieciach, które po lekcjach lub młodsze bawią się na osiedlu.

Odpowiedz

Aga45

Piątek, 1 września 2017, 12:03

@sąsiadka

dokladnie-mam2 letnia wnuczke której zwracam uwage od małego i wyczulam na potrzeby innych ludzi :-)

Odpowiedz

Aga45

Piątek, 1 września 2017, 12:01

@Brydzia

No własnie,my szalelismy na podwórkach a teraz super dziecka sie nie wypuszcza samego,nie wychodzi z nim i w domu dostaje do przysłowiowej głowy-co moze przeszkadzac zmeczonym po całym dniu pracy w hałasie sasiadom Moje dzieci w bloku z wielkiej płyty tez były b. ruchliwe,codziennie po pracy starałam sie z nimi isc na plac zabaw czy boisko. W zimie syn grał z kolega MIĘKĄ piłka w mieszkaniu ale ustaliłam z sasiadka "z dołu" ze czasem ok 18-20 moze byc chwilowo głosno. Krzyków w domu i poza nim nie tolerowałam bo to bzdura ze dziecko musi sie wykrzyczec.Staralismy sie z mezem aktywnie spedzac weekendy i zapisac dzieciaki na sport/harcerstwo, etc.Komputer kupilismy b.pozno ale wczesniej skarg na dzieci nie było.Wiedziały też ze trzeba wziac pod uwage ze innych ludzi moze np bolec głowa(np pania w przedszkolu,szkole) i stad takie mało sympatyczne zachowanie. po lekcjach spedzały czs w swietlicy i tez szanowały panujace tam reguły (poczatkowo była pogadanka w obecnosci dziecka z opiekunka a potem juz przez kilka lat bez zarzutu :-) Teraz jako dorosłe sa bardzo samodzielne , dbajace o swoje i innych dobro.Pozdrawiam

Odpowiedz