|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Chaos po wprowadzeniu nowego rozkładu jazdy PKP

Zdecydowałam się napisać do Państwa, by podzielić się swoimi wrażeniami po wprowadzeniu od niedzieli 10 grudnia nowego rozkładu PKP, który w moim odczuciu nie ma nic wspólnego z poprawą komfortu jazdy dla pasażerów - pisze słuchacz Ikar.

Fot. Marek Lasyk

Od pięciu lat, pięć dni w tygodniu pokonuje rano trasę z Zabierzowa do Krakowa [oraz popołudniu z Krakowa do Zabierzowa] i przez ten okres PKP fundowało różne atrakcje i dostarczało niezapomnianych doznań, jak np. czekanie na 15-stopniowym mrozie ponad 20 min bez żadnej zapowiedzi, ponad 80-minutowe opóźnienia w przyjeździe pociągu, nieplanowane postoje pomiędzy stacjami w szczerym polu, tudzież regularne postoje na stacji Kraków-Mydlniki trwające od 10 do kilkudziesięciu minut [mój rekord postoju trwał 1,5h i „tylko” tyle dlatego, że odebrał mnie z tej stacji mąż – a pociąg stał nadal…]. Zaznaczę, że przewidywany czas przejazdu na tej trasie to około 24minuty.

Po wczorajszej podróży w obie strony oraz dzisiejszej porannej – o tym za chwilę - [afirmuję, by dzisiaj nie powtórzyła się popołudniowa sytuacja z wczoraj!] i mojej bezradności, jako pasażera, osoby pracującej w ścisłym centrum Krakowa, która wybiera pociąg jako alternatywny środek transportu, tak promowany w mediach, gminach etc, jako szybką i proekologiczną formę przemieszczania się z punktu A do B, wiążę nadzieję, że Redaktorzy Radia Kraków zainteresują się „dobrą zmianą”, jaka została wprowadzona obecnie na kolei i dzięki swoim możliwością, dotrą do osób mogących wpłynąć na poprawę tej sytuacji.

Rozkład jazdy, jaki obowiązywał do soboty 9 grudnia br. nie był idealny dla każdego, ale biorąc pod uwagę newralgiczne godziny szczytu [pomiędzy godziną 6-8 rano oraz 15-18] dawał większe możliwości dostania się do pracy i z powrotem. Ze wspomnianej stacji Zabierzów, na której wsiadają/wysiadają dziesiątki osób, dotychczas pomiędzy 6 a 8 było 5 połączeń do Krakowa (06:08; 06:29; 07:10; 07:23; 07:58) i odchylenia od rozkładu wynosiły maksymalnie do 5 minut (pomijając anomalie), tak teraz, by „poprawić komfort” pasażerów, zlikwidowano część połączeń i do wyboru są 3 o bardzo „przyjaznych” porach (05:57; 07:00; 08:00). Mam też dziwne wrażenie, że załoga pkp o zmianach w rozkładzie dowiaduje się na bieżąco, gdyż pociąg mający mieć odjazd o godzinie 07:00 przyjeżdża z opóźnieniem 15 minutowym, po czym kolejne minuty tracimy na stacji Kraków-Mydlniki docierając do Krakowa Głównego o godzinie 07:44. Czyli de facto później niż wg „starego” rozkładu i odjazdu z Zabierzowa o 07:10…

Podobna sytuacja, a może nawet bardziej uciążliwa jest z pociągami powrotnymi z Krakowa. Z pierwotnych 6 połączeń [w tym dwa busami jako komunikacją zastępczą – 14:56; 15:33; 16:03; 16:30; 16:53[B]; 17:27[B]], zostały 3 [15:34; 16:53; 17:35].

Być może nie zdecydowałabym się na kontakt z Państwem, gdyby nie wczorajsza, kuriozalna, sytuacja podczas próby powrotu z Krakowa Jedyny, z wymienionych wyżej pociągów, którym mam możliwość wrócić do domu odbierając po drodze 7-letnie dziecko ze świetlicy szkolnej, mając świadomość, że będzie prawdopodobnie ostatnim – zamykającym, jest połączenie o 16:53. Z niedowierzaniem słuchałam zatem komunikatów o 45-minutowym opóźnieniu pociągu, jak się okazuje jadącego z Rzeszowa do Katowic…jak łatwo wyliczyć przypuszczalny przyjazd mógłby nastąpić około godziny 17:38 – oczywiście przy optymistycznym założeniu, że „opóźnienie nie ulegnie zmianie”. Kalkulując na chłodno bardziej opłacało się pójść na ten, który odjeżdża bezpośrednio z Krakowa Głównego o godz. 17:35 i wg osoby przygotowującej ów rozkład, cieszącej się zapewne dużym poczuciem humoru, do Zabierzowa dojeżdża o 17:55. Szczęśliwie udało mi się dotrzeć do stacji docelowej o 18:20! Wspomnę tylko, że dziecko ze świetlicy szkolnej powinnam odebrać do godziny 18, co przy obowiązującym do soboty rozkładzie nie było specjalnym wyczynem, tak teraz zakrawa na nie lada wyzwanie! (na miejscu nie ma dyżurnej babci, cioci etc, która w sytuacji awaryjnej może to zrobić, a wysługiwanie się codziennie Rodzicami innych dzieci jest abstrakcją!). To absurd, w jaki sposób traktuje się ludzi, którzy uwierzyli Kolejom Polskim [piszę w uogólnieniu, gdyż nie sposób doliczyć się ilości powstałych spółek i ogarnąć zakresu oraz zasad ich funkcjonowania…] w zapewnienia o skróconym czasie podróży, o zwiększeniu ilości połączeń etc. Na chwile obecną ze smutkiem stwierdzam, że żaden z tych aspektów nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Co więcej, jak się okazuje, jedynie na dużych dworcach podróżni mogą liczyć na podanie informacji o opóźnieniu danego pociągu chociażby na kilka minut przed planowaną podróżą…na mniejszych stacjach, jak Zabierzów, gdzie nie funkcjonuje instytucja Informacji dla podróżnych czy stacjonarna kasa biletowa [budynek dworca od lat jest nieczynny dla podróżnych, funkcjonuje w nim fryzjer i kilka mieszkań], pasażerowie informację o danym połączeniu czerpią z tego, co usłyszą przez megafony na peronie. A i to pozostawia wiele do życzenia – dzisiejsze poranne opóźnienie pociągu mającego odjechać o 07:00 zostało dopiero podane o 07:12 „Pociąg Regio ‘Karolinka’ z Rybnika do Rzeszowa Głównego zwiększył swoje opóźnienie do 15 minut…” – bardzo konstruktywny komunikat (wczoraj nie było żadnego)! Szkoda tylko, że do tego momentu nie było wcześniejszej informacji o jakimkolwiek opóźnieniu [a na peron weszłam 06:54, gdzie stało już co najmniej kilkanaście osób]. Jako osoba często podróżująca koleją korzystam z aplikacji Bilkom, który zgodnie z założeniem oprócz podawania bieżących połączeń, ma pokazywać ewentualne opóźnienia. I tu też przykra niespodzianka – dzisiejsze poranne opóźnienie o odjeździe zostało uwzględnione dopiero o 7:24, kiedy pociąg utknął w Mydlnikach…

Co więcej, kierownik pociągu, któremu zgłaszany jest fakt zmiany na gorsze, pytany o powód opóźnienia/postoju wymiguje się w dziwaczny sposób „że to nie on układa rozkład” – jednakże jako osoba pracująca w danej spółce, ma możliwość zgłoszenia tego faktu swojemu przełożonemu czy też zasygnalizowania niezgodności planów z realiami! Niemożliwe, że na każdym szczeblu panuje totalny brak wrażliwości na dochodzące głosy… Stanie na wietrze, deszczu czy w mrozie w totalnej dezinformacji nie należy do przyjemności i myślę, że każdy człowiek te 15 minut rano zdecydowanie lepiej jest w stanie zagospodarować! Podobnie jak dwugodzinny powrót do domu, który zważywszy na odległość oraz zmodernizowane tory powinien zająć maksymalnie 20-kilka minut, świadczy o totalnej ignorancji oraz braku szacunku dla naszego czasu.

Być może jest jakiś cudowny sposób na stworzenie rozkładu jazdy, który będzie mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, a nie pozostanie wyłącznie mrzonkami zapisanymi na tonach papieru… i tak średnio co 3 miesiące…

Mimo wszystko - życzę wszystkim osobom korzystającym z przejazdów, aby nic nie zakłócało ich podróży.

Pozdrawiam ciepło!

Ikar

Czytaj też: Pasażerowie skarżą się na nowy rozkład jazdy PKP

82%
18%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 16

Ina

Czwartek, 4 stycznia 2018, 09:16

Nowy Rok - nowa jakość? Żeby nie zapeszyć, ale zarówno wczoraj jak i dzisiaj pociąg odjeżdżający z Zabierzowa do Krakowa o 7:00 był punktualnie! Tak trzymać!

Odpowiedz

Piątek, 29 grudnia 2017, 12:41

Nie wiem ile finalnie dzisiaj wyniosło poranne opóźnienie Katowice-Rzeszów, ale o godz. 7:25 na peronie w Zabierzowie pasażerowie wciąż czekali na pociąg do Krakowa mający planowo odjechać o 7:00...paranoja! To jakiś kiepski żart, że w żaden sposób nie można zweryfikować tego rozkładu!

Odpowiedz

rr

Czwartek, 21 grudnia 2017, 15:11

rano z tarnowa powinni dac lacha o 6 i byloby git a po co ten dunajec o 6.25? lepiej jak byl o 7

Odpowiedz

Środa, 20 grudnia 2017, 16:44

Katowice-Rzeszów ma dzisiaj czyli 20.12. 83 minuty opóźnienia. Bałagan to mało powiedziane. Jak zwykle nie ma komunikatów i ludzie biegają pomiędzy perobami, bo Nikifor odjeżdża z II a nie V peronu.

Odpowiedz

Wtorek, 19 grudnia 2017, 07:56

Jest minimalny progres...Pociąg relacji Katowice-Rzeszów przyjechał do Krakowa Głównego z "zaledwie" 7 minutowym poślizgiem...

Odpowiedz

Ania

Niedziela, 17 grudnia 2017, 20:55

Cały tydzień Katowice-Rzeszów opóźnienia. Czas przejazdu Kraków-Tarnów to 100 minut. Rewelacja! Wspaniała ta kolej , oby tak dalej... sukces goni sukces

Odpowiedz

Bhf

Niedziela, 17 grudnia 2017, 20:52

Najważniejsze, że przewoźnik ma dobre samopoczucie, pasażerów można mieć w d....pie. kolejny pseudosukces i tak się odtrąbi.

Odpowiedz

TUREK

Piątek, 15 grudnia 2017, 10:05

Za to wczoraj tj.w czwartek Nikifor z 16:45 z Dw.Głownego miał tylko 8 minut spoznienia. :) To pestka w porównaniu z innymi dniami od poniedziałku kiedy potrafił mieć 22 minuty w plecy... Po co zmieniali rozkład jazdy to nie wiem. Przedtem zwalniał przed Podłeżęm i kazdy pociag jakoś przejeżdzał, a teraz po zmianie on najpierw stoi, a potem jedzie wolno co robi te 20 minutowe spoznienia. JEST DRAMAT !!!!

Odpowiedz

Franciszek

Piątek, 15 grudnia 2017, 09:48

Wszystkie pociągi opóźnione. Dzisiaj rano też. Jaki jest sens kumulowania przyjazdów kilku pociągów jadących w tym samym kierunku (Kraków) na jednym dworcu (Tarnów) o godzinie 6 rano. Wystarczy, że jeden z nich się opóźni o 5 minut, to zaczyna się czekanie, przepuszczanie innych pociągów. Kompletny chaos. W drugą stronę podobnie. Codziennie dojeżdżam, a od tygodnia nie zdarzyło się, aby pociąg ruszył punktualnie. I ten kompletny zlew na pasażerów, jak za komuny.

Odpowiedz

Czwartek, 14 grudnia 2017, 16:49

14.12 Katowice-Rzeszów stoi w Bieżanów ponad 20 minut. Planowo 11minut. Skandal. Kolej to jednak pomyłka

Odpowiedz

Arcik

Środa, 13 grudnia 2017, 21:13

A że ludzie muszą dotrzeć na określoną godzinę do pracy, a na kolej nie mogą liczyć, to pojadą własnymi samochodami. Proste i logiczne. A ci, co samochodu nie mają to mają nie ciekawie.

Odpowiedz

jędrek

Środa, 13 grudnia 2017, 16:10

jeszcze więcej związków zawodowych w PKP to tak będziecie jeździć byle jak jeszcze przez najbliższe 10 lat, remonty będą trwały kolejne 10 lat (prędkość robót ślimacza w wyniku tego, że kasę w PKP przeżerają związkowcy i rozbuchana czapa niepotrzebnej biurwy i nie na kasy aby zapłacić porządnym, prężnym ekipom remontowym, które remonty torowisk wykonają od Płaszowa do Podłęża i w drugą stronę do Katowic w pół roku) i opóźnienia z podróżowania jednym torem w dwa kierunki macie jeszcze na kilka lat - przy dobrych wiatrach - jak w banku. I zapamiętajcie jeżeli daną trasę obstawiają przewozy regionalne to tam rozkład jazdy tworzy się dla przewozów regionalnych, a nie dla pasażerów :)

Odpowiedz

Anka

Środa, 13 grudnia 2017, 15:26

To prawda. Przed wprowadzeniem nowego rozkladu jazdy częstotliwość kursowania do podkrakowskich miejscowosci była częstsza. Nowy rozklad to nieporozumienie.

Odpowiedz

Środa, 13 grudnia 2017, 09:27

Dzisiaj rano Lach kolei małopolskich do Krakowa zebrał opóźnienie ponad 20 minut. Przecież ludzie jadą do pracy , przesiadają się. Znowu coś przerosło pkp ?

Odpowiedz

Marian

Wtorek, 12 grudnia 2017, 22:02

To prawda! Wczoraj pociągi miały drastyczne opóźnienia. Z Krakowa (15:10) do Bochni pociąg miał 40 minut opóźnienia. To SKANDAL!!! Przed pociągiem do Tarnowa w Bieżanowie stały jeszcze inne składy (co najmniej dwa).

Odpowiedz

Wtorek, 12 grudnia 2017, 20:06

To prawda, rozkład porażka. Pociąg Katowice-Rzeszów o 16.11 ma zapowiadane opóźnienia 6-7 minut. Odjeżdża po 15-20 czyli wg poprzedniego rozkładu. Dodatkowo ma postój w Bieżanowie , 11 minut. To po co było zmieniane?

Odpowiedz